Życiowy sukces polskiego zawodnika

Europejska elita nie miała z nim szans!

Pierwsza w życiu wygrana w międzynarodowych zawodach. Pobity własny rekord Europy w tempie wykonania wszystkich konkurencji. Czternastu czołowych drwali pokonanych w imponującym stylu. Niedzielny triumf w zawodach STIHL TIMBERSPORTS® European Trophy Michał Dubicki będzie długo wspominać. To była dominacja w stylu największych mistrzów tej dyscypliny sportu. – Jestem w życiowej formie. Jak dla mnie, mistrzostwa świata mogłyby się odbywać nawet jutro! – uśmiecha się właściciel tartaku z Konar k. Rawicza (woj. wielkopolskie).

Ostatnie dni to najpiękniejsze sportowe chwile w karierze Dubickiego. W poprzednią sobotę po raz pierwszy został mistrzem Polski, przerywając wieloletnią dominację Arkadiusza Drozdka. Zaledwie osiem dni później potwierdziło się to, co już w Warszawie przewidywali zagraniczni fani sportowego cięcia i rąbania drewna: drwal z Konar również w zawodach STIHL TIMBERSPORTS® European Trophy potwierdził swoją fenomenalną dyspozycję, sięgając w po zwycięstwo w stylu godnym największych mistrzów.

Polak w belgijskim Oudenaarde ani przez moment nie pozostawił rywalom złudzeń co do tego, kto jest najlepszy. Próbę czasową wygrał z przewagą ponad sześciu sekund nad kolejnymi zawodnikami. W ćwierćfinale zdeklasował Niemca Danny’ego Mahra, bijąc go o ponad 20 sekund. W kolejnej rundzie nie dał szans Szwedowi Calle Svadlingowi, z czasem 1:02:83 bijąc swój własny rekord Europy w czasie wykonania wszystkich konkurencji. Nawet w finale, gdzie rywalizował z kolejnym uznanym rywalem, Arminem Kuglerem z Austrii, Dubicki nie musiał drżeć o rezultat, pokonując przeciwnika o ponad 10 sekund. Potęgę Polaka najlepiej obrazuje fakt, że w każdej rundzie osiągał lepszy czas, od jakiekogolwiek rywala, w którymkolwiek starcie. Cztery razy wychodził na scenę i ustanowił cztery najlepsze wyniki zawodów. Pozostali mogli się tylko bić o miejsce za jego plecami.

Najbardziej ekstremalne wyzwanie

- Jeśli ktoś tylko popatrzy na tabelę wyników, to faktycznie może pomyśleć, że to wszystko przyszło mi bardzo łatwo. To jednak pozory. Formuła, w jakiej rozgrywane są zawody European Trophy, nie pozwala na żadne błędy. Gdyby choć na chwilę się rozluźnił i za wcześnie uwierzył w wygraną, nie miałbym czego szukać. Na szczęście mam duży szacunek do rywali i zawsze daję z siebie maksimum. Tak na treningach, jak i w zawodach. To jedyna droga do sukcesów – tłumaczy Michał Dubicki.

Faktycznie, w zawodach z serii STIHL TIMBERSPORTS® European Trophy oraz w Champions Trophy, nie ma miejsca na jakiekolwiek pomyłki. To najbardziej ekstremalne wyzwanie w sportowym cięciu i rąbaniu drewna. Zawodnicy rywalizują parami w czterech konkurencjach (Stock Saw – odcięcie pilarką idealnie równych krążków drewna; Underhand Chop – przerąbanie siekierą kłody, na której się stoi; Single Buck – konkurencja z ogromną piłą ręczną, za pomocą której odcina się krążek; a także Standing Block Chop – czyli przerąbanie siekierą stojącej kłody). Wykonują jedną po drugiej, bez chwili wytchnienia. Szybszy przechodzi dalej, wolniejszy żegna się z zawodami. Kolejne rundy następują po sobie błyskawicznie, więc do wygranej potrzebna jest nie tylko znakomita technika, ale przede wszystkim wielka sprawność fizyczna. Tym cenniejsza jest wygrana Michała Dubickiego, który udowodnił, że jest jednym z najlepszych ekstremalnych drwali na świecie.

Nadzieja na przyszłość

W Belgii startował tez drugie reprezentant biało-czerwonych, Marcin Darga z Pomorza. Jeden z młodszych zawodników w naszym kraju robi regularne postępy i zbliża się do europejskiej czołówki. W niedzielę, w swoim międzynarodowym debiucie, zajął siódme miejsce. Przed nim jeszcze trochę pracy, ale na swój rezultat patrzy z optymizmem. – Pojechałem na European Trophy, aby zebrać jak najwięcej doświadczenia. To była dla mnie pierwsza okazja do rywalizacji z elitą i miejsce w połowie stawki to na pewno nie jest powód do wstydu. Będę jeszcze mocniej pracował na treningach, żeby kiedyś pójść w ślady Michała. On pokazuje nam wszystkim, że wielkie sukcesy są na wyciągnięcie ręki – mówi Marcin Darga.

Kolejną szansą na medale dla Dubickiego i innych Polaków będą Mistrzostwa Świata STIHL TIMBERSPORTS®. W zawodach, które odbędą się 1-2 listopada w Pradze, nasza reprezentacja będzie miała duże szanse na medal w drużynowej rywalizacji, a nasz mistrz Europy na indywidualne podium. Przypomnijmy, że Polacy w 2017 roku byli wicemistrzami świata. Indywidualnie jeszcze żadnemu z biało-czerwonych nie udało się sięgnąć po medal, ale dyspozycja Michała Dubickiego daje ogromne nadzieje na historyczny sukces. – Mam miesiąc na przygotowania. Na pewno nie osiądę na laurach, bo mistrzostwa świata to najważniejsza impreza sezonu. Żeby zdobyć medal trzeba będzie rywalizować z wielkimi mistrzami z Australii, Nowej Zelandii, czy USA, ale na pewno się tego nie boję. Jak dla mnie te zawody mogłyby się odbywać nawet jutro – uśmiecha się Dubicki.

Cookies na stronie STIHL

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce prywatności. Akceptuję politykę prywatności i wykorzystanie plików cookies w serwisie.

Akceptuję